<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2" standalone="yes"?><rss version="2.0"><channel><title mode="escaped" type="text/html">einer.mniam.org</title><tagline mode="escaped" type="text/html">Dzieciaczek</tagline>
<description>mniam.org</description>
<language>pl</language>
<copyright>Copyrajt mniam.org</copyright><item><id>38</id><date>2007-05-21</date><title>Wiedziałem, że się nabierzesz na tą głupią nazwę. Otóż poniższa potrawa ma z polinezją tyle wspólnego co Giertych z Eltonem Johnem. 

No więc nasza historia zaczyna się gdy, jak codzień, byłem głodny. Poszedłem do kuchnii, w zamrażalniku znalazłem jakieś mrożone warzywa. Po krótkim, ale głębokim zastanowieniu stwierdziłem, że te z kukurydzą są irytujące więc wybrałem te gdzie była marchew, brokuły i kalafior w ilości takiej, że chyba znalazł się tam przez czystą pomyłkę gdy leciał lotem koszącym z innej taśmy produkcyjnej. Wrzuciłem to na wok, wcześniej wlałem trochę oleju.

 W garnku obok ustawiłem makaron, woda, sól, w tym momencie makaron opuszcza scenę na pare minut bo w tym czasie nie będzie miał nic do dodania. 

By warzywa nie smakowały jak warzywa po odmrożeniu wrzuciłem trochę przypraw, nie patrzyłem za bardzo jakich. Przykryłem je i tak się dusiły przez jakiś czas.
 Pomyślałem, że przydałoby się jakieś mięso. Po szybkim przeszukaniu lodówki okazało się oczywiście, że z mięsa są tylko kabanosy czyli raczej nic z nich nie wystrugam. W zamrażalniku znalazłem jednak mrożone hamburgery. Połamałem/posiekałem je na mniejsze kawałki i jebnąłem je do warzyw. Po paru minutach mięso zaczeło śmierdzieć więc wrzuciłem więcej przypraw i wyszedłem z kuchnii przeczekać do momentu gdy przyprawy poradzą sobię z mrożonką. Gdy wróciłem wszystko było już na właściwej drodze, wesoło skwiercząc i z piskiem usiłując wyjść z patelnii. 

Przypomniałem sobię o dwóch dodatkowych elementach. Jednym był stary, wyschnięty ser, który jeszcze nie spleśniał, drugim sos do spaghetti. Posiekałem ser w kawałeczki po czym wesołym ruchem ręki podpatrzonym na programach kulinarnych posłałem go pomiędzy wijące się warzywa. Makaron zakończył swoją przygodę z wodą więc odpowiednio go odcedziłem i także zaprosiłem go na przejażdzkę do woka. Wrzuciłem jeszcze trochę przypraw by mu nie było smutno. Na koniec zalałem to 2/3 sosu do spaghetti i smażyłem przez kilka minut.  
 Ser się stopił i połączył całość w jedną, skomplikowaną bryłe, jaką widzicie na zdjęciu. Porcja starczyła dla jednej osoby i tej samej osoby później gdy znów zgłodniała. 

Bon apetit. 2007-05-21</title><link>http://einer.mniam.org/?perm=38&amp;sk=rs</link><description>Dodane dnia 2007-05-21 o godzinie : 22:05:00</description><image>http://einer.mniam.org/blog/einer/2007052119262422052007(001).jpg</image></item><item><id>27</id><date>2006-11-02</date><title>Oto Sushi, zjedzone na spole. 4dychy za talerz, warte kazdego centa. 
Tyko tego kawioru nie dalem rady.  2006-11-02</title><link>http://einer.mniam.org/?perm=27&amp;sk=rs</link><description>Dodane dnia 2006-11-02 o godzinie : 20:31:00</description><image>http://einer.mniam.org/blog/einer/2007051717573102112006(001).jpg</image></item></channel></rss>