|
|
|
|
Polinezyjski przysmak z owoców i tropikalnych przypraw.
Poniedziałek 21 Maj 2007 Godzina: 22:05
Opis:
Wiedziałem, że się nabierzesz na tą głupią nazwę. Otóż poniższa potrawa ma z polinezją tyle wspólnego co Giertych z Eltonem Johnem.
No więc nasza historia zaczyna się gdy, jak codzień, byłem głodny. Poszedłem do kuchnii, w zamrażalniku znalazłem jakieś mrożone warzywa. Po krótkim, ale głębokim zastanowieniu stwierdziłem, że te z kukurydzą są irytujące więc wybrałem te gdzie była marchew, brokuły i kalafior w ilości takiej, że chyba znalazł się tam przez czystą pomyłkę gdy leciał lotem koszącym z innej taśmy produkcyjnej. Wrzuciłem to na wok, wcześniej wlałem trochę oleju.
W garnku obok ustawiłem makaron, woda, sól, w tym momencie makaron opuszcza scenę na pare minut bo w tym czasie nie będzie miał nic do dodania.
By warzywa nie smakowały jak warzywa po odmrożeniu wrzuciłem trochę przypraw, nie patrzyłem za bardzo jakich. Przykryłem je i tak się dusiły przez jakiś czas.
Pomyślałem, że przydałoby się jakieś mięso. Po szybkim przeszukaniu lodówki okazało się oczywiście, że z mięsa są tylko kabanosy czyli raczej nic z nich nie wystrugam. W zamrażalniku znalazłem jednak mrożone hamburgery. Połamałem/posiekałem je na mniejsze kawałki i jebnąłem je do warzyw. Po paru minutach mięso zaczeło śmierdzieć więc wrzuciłem więcej przypraw i wyszedłem z kuchnii przeczekać do momentu gdy przyprawy poradzą sobię z mrożonką. Gdy wróciłem wszystko było już na właściwej drodze, wesoło skwiercząc i z piskiem usiłując wyjść z patelnii.
Przypomniałem sobię o dwóch dodatkowych elementach. Jednym był stary, wyschnięty ser, który jeszcze nie spleśniał, drugim sos do spaghetti. Posiekałem ser w kawałeczki po czym wesołym ruchem ręki podpatrzonym na programach kulinarnych posłałem go pomiędzy wijące się warzywa. Makaron zakończył swoją przygodę z wodą więc odpowiednio go odcedziłem i także zaprosiłem go na przejażdzkę do woka. Wrzuciłem jeszcze trochę przypraw by mu nie było smutno. Na koniec zalałem to 2/3 sosu do spaghetti i smażyłem przez kilka minut.
Ser się stopił i połączył całość w jedną, skomplikowaną bryłe, jaką widzicie na zdjęciu. Porcja starczyła dla jednej osoby i tej samej osoby później gdy znów zgłodniała.
Bon apetit.
Sushi
Czwartek 02 Listopad 2006 Godzina: 20:31
Opis:
Oto Sushi, zjedzone na spole. 4dychy za talerz, warte kazdego centa.
Tyko tego kawioru nie dalem rady.
